Andrzej Barański: Uczciwość w biznesie się opłaca (wideo)

Wyrosłem w atmosferze wielkiej chwały przemysłu w międzywojennej Polsce. Ojciec, który zakładał firmę "Herbewo", po jej nacjonalizacji przesiedział 6 lat w komunistycznym więzieniu za obronę... Więcej »

Dobra rzadkie i ubodzy

Papież Franciszek ustanowił ostatnią niedzielę (19 listopada 2017) przed Uroczystością Chrystusa Króla Światowym Dniem Ubogich. Papież pragnie zwrócić uwagę, że miłość wobec bliźniego w potrzebie musi... Więcej »

PAFERE otwiera się na myśl Chestertona

Był zdecydowanym zwolennikiem wolności i własności. Jednocześnie odrzucał kapitalizm z jego monopolami jak i socjalizm z jego wszechwładzą państwa – jako ustroje w równym stopniu krępujące indywidualizm... Więcej »

Szwajcarzy o Polsce i Polakach - na Święto Niepodległości

Szwajcaria, choć to kraj leżący stosunkowo blisko Polski, wydaje się dość odległy. Pod wieloma względami. Z okazji Święta Niepodległości mogliśmy wysłuchać wiele życzeń i pozdrowień z zagranicy - pozdrawiali... Więcej »

Inflacja jest tą formą podatku, który można nałożyć bez ustawy
Milton Friedman

Ciąg dalszy greckiej tragedii odbywa się po cichu

Choć Grecja zeszła na razie z pierwszych stron gazet, wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że myliłby się ten, kto wieszczył by koniec tej "tragedii". Na razie publiczność żyje rzekomym spiskiem, który były minister finansów Janis Warufakis miał szykować w celu wyjścia ze strefy euro i przywrócenia drachmy.


Najbardziej zainteresowane w ujawnieniu tego spisku wydają się Niemcy, którym Warufakis zaszedł ostro za skórę, ale najchętniej pozbyłyby się całego greckiego rządu doprowadzając do nowych wyborów, w wyniku których do władzy powrócą grzeczni i usłużni uniofile, którzy wypełniać będą wszystkie życzenia banksterki.

Ale w greckim kryzysie umyka jeszcze jeden element, o którym ostatnio też mniej się mówi, a z którego - jak dotąd - nie zrezygnowano. Otóż wszystko wskazuje na to, że znaczna część pieniędzy Greków pozostanie w areszcie, w bankach. Tak zwana kontrola przepływu kapitału, jaką chcą zafundować Grekom uniozłodzieje po raz kolejny stawia pod znakiem zapytania kwestię bezpieczeństwa naszych środków deponowanych w bankach.

O lekcji cypryjskiej, kiedy to rząd tej niewielkiej wyspy postanowił skonfiskować depozyty obywateli, wielu już zdążyło zapomnieć. Ale historia, jak widać, lubi się powtarzać. Milczenie świata w sprawie grabieży dokonanej na klientach banków na Cyprze rozochociło złodzieja. Już wówczas pojawiały się głosy, że przypadek cypryjski to tylko test mający sprawdzić reakcję innych. Jeśli rzeczywiście tak było, test ten wypadł pomyślnie dla tych, którzy go zaplanowali i przeprowadzili. Przeciwko rabunkowi zaprotestował wówczas jedynie Luksemburg, jednak nikt nie przejął się reakcją małego państewka. Swoje niezadowolenie wyraziły także Wielka Brytania oraz Rosja, jednak te, zapowiadając, że zrekompensują straty swoim obywatelom posiadającym konta w cypryjskim bankach, koszta tej grabieży wzięły niejako na siebie, złodzieja zostawiając w spokoju. Okazało się więc, że kradzież - w tym przypadku - popłaciła. I był to optymistyczny sygnał nie tyle może dla rządu Cypru (bo jemu przypadła przykra rola wykonawcy), ale przede wszystkim dla organów władzy w Unii Europejskiej.

Dziś możemy się dowiedzieć, że rząd Grecji wraz z decydenckimi gremiami w UE nie wyklucza, iż tzw. kontrola przepływu kapitałów może potrwać jeszcze wiele miesięcy - bez jasnego określenia jak wiele - to jest dotąd, dopóki greckie banki nie zostaną wystarczająco dokapitalizowane. Całkowite uwolnienie z aresztu pieniędzy Greków obiecywane jest już od wielu dni, i przekładane z tygodnia na tydzień. Ale do zakończenia tej operacji jest - jak widać - jeszcze daleko, o ile w ogóle kiedykolwiek do niej dojdzie.

Cała ta sytuacja pokazuje, że pojęcie suwerenności w obszarze strefy euro nie istnieje, a jeśli - to wyłącznie na papierze. Przypomina się tu słynne stwierdzenie Rothschilda, że nie ma znaczenia kto w danym kraju sprawuje władzę polityczną, znaczenie ma to, kto kontroluje w tym kraju pieniądz. W tym przypadku ta kontrola spoczywa nie na Grekach, lecz na Europejskim Banku Centralnym z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. Ten z kolei liczyć się musi ze stanowiskiem innych, silnych banków, głównie niemieckich. To właśnie Bundesbank miał wymusić na EBC zamrożenia dofinansowania greckich banków, a przez to doprowadzić do ich zamknięcia na długie tygodnie. To - według doniesień - głównie Niemcy domagają się zastosowania w Grecji wariantu cypryjskiego, tj. doprowadzenia do sytuacji kiedy to koszta ratowania banków ponieść będą musieli właściciele depozytów.

Wygląda więc na to, że grecka tragedia będzie miała swój dalszy ciąg, a najwięcej straci na niej przeciętny zjadacz chleba. Przy okazji po raz kolejny widać jak na dłoni, jak wątłych podstaw jest system bankowej rezerwy cząstkowej, oparty na wierze w papierowy pieniądz. System, który obowiązuje również u nas. No i okazało się też, jak trudno jest opuścić strefę euro, która dla wielu powoli staje się swoistym więzieniem.

Paweł Sztąberek
Data dodania: 2015-08-08 14:22:59
 
Artykuł skomentowano 1 razy
Dodaj komentarz
cieszmy się więc, że mamy własną walutę i dbajmy o to, by nasi lewaccy kompradorzy partyjni na pasku Niemiec nie wmanewrowali nas we wprowadzenie euro. ACE
Dodano: 2015-08-17 09:07:13
Dodał: ~ACE
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.