Andrzej Barański: Uczciwość w biznesie się opłaca (wideo)

Wyrosłem w atmosferze wielkiej chwały przemysłu w międzywojennej Polsce. Ojciec, który zakładał firmę "Herbewo", po jej nacjonalizacji przesiedział 6 lat w komunistycznym więzieniu za obronę... Więcej »

Dobra rzadkie i ubodzy

Papież Franciszek ustanowił ostatnią niedzielę (19 listopada 2017) przed Uroczystością Chrystusa Króla Światowym Dniem Ubogich. Papież pragnie zwrócić uwagę, że miłość wobec bliźniego w potrzebie musi... Więcej »

PAFERE otwiera się na myśl Chestertona

Był zdecydowanym zwolennikiem wolności i własności. Jednocześnie odrzucał kapitalizm z jego monopolami jak i socjalizm z jego wszechwładzą państwa – jako ustroje w równym stopniu krępujące indywidualizm... Więcej »

Szwajcarzy o Polsce i Polakach - na Święto Niepodległości

Szwajcaria, choć to kraj leżący stosunkowo blisko Polski, wydaje się dość odległy. Pod wieloma względami. Z okazji Święta Niepodległości mogliśmy wysłuchać wiele życzeń i pozdrowień z zagranicy - pozdrawiali... Więcej »

Inflacja jest tą formą podatku, który można nałożyć bez ustawy
Milton Friedman

Rzeczywistość z greckiego mitu

Za sprawą ostatnich wydarzeń wewnątrz strefy euro przypomniała mi się wakacyjna podróż, a mówiąc konkretniej – pewien grecki mit z nią związany. Zwiedzając leżąca na archipelagu Dodekanez wyspę Hipokratesa wybraliśmy się na położoną niedaleko Kos wyspę wulkaniczną, Nisiros. Płynąc statkiem mijaliśmy również wysepkę Jali, będącą jedną z największych na świecie kopali pumeksu o którą przed laty Grecja toczyła spór z Włochami, a która jest dziś głównym źródłem dochodu mieszkańców osady.


Malownicze krajobrazy zamieszkałej przez kilkaset osób miejscowości kontrastują z księżycowym pejzażem syczących kraterów – zwłaszcza największego z nich nazwanego Stefanos. Jest on jednym z większych kraterów hydrotermalnych na świecie i zaglądnie do jego bulgocących fumaroli zapada w pamięć – podobnie jak cała wizyta na Nisiros zresztą.

W pamięć zapada również mityczna opowieść o powstaniu wyspy. Mówi ona, że narodziny Nisiros sięgają gigantomachii – wielkiej wojny pomiędzy bogami olimpijskimi a gigantami, która rozgorzała, gdy olbrzymy postanowiły zdobyć Olimp. Po wielu tygodniach wyczerpującej walki jeden z bogów, Posejdon, doścignął swojego adwersarza Polybotesa w pobliżu wyspy Kos, gdzie oderwał swym trójzębem jej fragment i cisnął nim w giganta, przygniatając go i więżąc na wieki. Ponoć umęczony Polybotes co jakiś czas zrywa się i próbuje oswobodzić – stąd targające Nisiros wstrząsy; z ziejącego siarką krateru cały czas dochodzą natomiast jego jęki.

Przypomniała mi się ta opowieść dlatego, że współcześni obywatele Grecji są chyba równie umęczeni jak wspomniany Polybotes. Przygnieceni ciężarem własnej zachłanności jęczą prosząc o pomoc. Nie jest to nawet problem samej Grecji, bo w podobnej sytuacji jest w zasadzie cała Europa – ale jednak Ateny jęczą najgłośniej. Przyczyna oczywiście nie jest specjalnie zagadkowa: współcześni giganci zapragnęli żyć jak bogowie, i teraz ponoszą tego konsekwencje.

Grecy uwierzyli, że rząd jest im w stanie zapewnić dobrobyt, a wejście do strefy euro małym kosztem wyciągnie ich gospodarkę ze stagnacji. W tym celu przez lata oszukiwali w kwestiach finansowych aby zapewnić sobie przychylność Komisji Europejskiej. We współpracy z międzynarodowymi bankami, na czele których stał Goldman Sachs, grecki rząd fałszował zeznania dotyczące długu publicznego. Wykorzystując umowy swapowe banki zamieniały dług Grecji na gotówkę – w zamian otrzymując obietnicę kilkuletnich wpływów budżetowych m.in. z lotnisk i autostrad. Innymi słowy: Grecy w konspiracji z bankami zamieniali dług obecny na wyższy, ukryty dług odłożony w czasie. Goldman Sachs na prowizjach od tych operacji miał zarobić 300 milionów dolarów, rząd Grecji zyskał natomiast (na papierze) wiarygodność, bo wspomniane zobowiązania nie były zaliczane do długu publicznego. Realnych problemów trapiących kraj nawet nie tknięto, ba! Po wejściu do strefy euro zaczęły się one jeszcze pogłębiać.

Dług rósł, przeregulowana gospodarka wyrzucała poza zawodową aktywność coraz większe rzesze ludzi a przesadnie rozrośnięty „socjal” tylko zwiększał obie dolegliwości. Fundusze unijne zostały praktycznie w całości przejedzone, natomiast kolejne transze pomocy (łącznie 240 mld euro) zniknęły bez śladu. Bezrobocie sięgnęło prawie 30% – wśród młodych było to 50% –  gospodarka skurczyła się o 20%, dług w stosunku do PKB osiągnął niespłacalne 175%. Pomimo tego, jak gdyby nigdy nic, w 2014 roku Ateny powróciły na rynek długu i sprzedały swoje pięcioletnie papiery o rentowności 4,5%...

Był to oczywiście, i jest nim nadal, wyreżyserowany spektakl mający ukryć prawdziwe problemy. Nie tylko problemy Grecji – problemy całej Europy. Jednym z nich jest przerośnięty i trawiony przez dług system bankowy, którego wielka część runęłaby z hukiem, gdyby Grecji pozwolono zbankrutować. Głównymi posiadaczami greckich obligacji były bowiem niemieckie, francuskie, hiszpańskie oraz włoskie banki. Kiedy więc Ateny ogłosiłyby bankructwo i przestały spłacać swoje długi, to płynność europejskiego sektora finansowego okazałaby się iluzją. Pamiętamy jak bardzo na światowej gospodarce odbiło się bankructwo stosunkowego niewielkiego podmiotu jakim był Lehman Brothers – wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby upadła któraś z europejskich grup kapitałowych. Nie dziwi zatem, że Europa pożyczała Grecji przymykając oko na brak jakichkolwiek działań naprawczych z jej strony. Banki były i są za duże by upaść, jak się powszechnie uważa. Co prawda struktura długu została zrestrukturyzowana i nie zagraża już komercyjnym bankom w tak dużym stopniu, w jakim miało to miejsce jeszcze kilkanaście miesięcy temu, jednak całkowite zadłużenie zwiększyło się i sięga już 320 mld euro. Mniej więcej 25% tej kwoty to dług pozyskany z rynku, reszta to zobowiązania wobec instytucji finansowych, z których najwięcej Grecji pożyczyły instytucje europejskie: Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej i Europejskiego Mechanizmu Stabilności. Dług został więc przez ostatnie lata nie tylko zwiększony, ale znaczna jego część została “przesunięta” z sektora prywatnego do publicznego.

Pomijam już etyczną stronę takich zabiegów, gdzie po raz kolejny za niewłaściwe decyzje banków płacą podatnicy – taki już “urok” obecnego systemu finansowego, o czym szerzej pisałem jakiś czas temu – albowiem równie istotne jest to, iż taki ruch wcale nie zabezpiecza strefy euro przed złymi długami w kontekście Grecji. EISF czy EMS udzieliły pożyczek Grecji w oparciu o gwarancje państw strefy euro, głównie Włoch, Hiszpanii i Francji, która łącznie zabezpieczają połowę długu Aten. Bankructwo Grecji spowodowałoby zatem uruchomienie tychże gwarancji, co z kolei zaowocowałoby znaczącym zwiększeniem się zadłużenia wspomnianych państw. Dług publiczny Włoch wynosi dziś ponad 130% PKB a Hiszpanii i Francji ponad 90%. Widać zatem wyraźnie, że bankructwo Grecji wiązałoby się z radykalnym pogorszeniem się sytuacji Włoch, które są w równie kiepskiej sytuacji. O ile jednak malutką Grecję można ratować, to Włosi zadłużeni na ponad 2 biliony euro są praktycznie bez szans.

Ostatnią deską ratunku dla strefy euro jest więc dodruk waluty. Ogłoszony niedawno program luzowania ilościowego wart bilion euro (60 mld miesięcznie) oprócz “dostarczenia płynności do sektora bankowego” – o czym się głównie mówi – jest także sposobem na obniżanie realnego kosztu obsługi długów publicznych krajów strefy euro. Za nowo wydrukowane pieniądze Europejski Bank Centralny kupować będzie od banków komercyjnych aktywa (m.in. obligacje bankrutów) zaniżając ich rynkową wartość, przez co rządy będą płacić niższe odsetki. Kosztem europejskiej klasy średniej rzecz jasna. Kosztem klasy średniej EBC wspomagać więc będzie polityków i banki – czerpiące zyski z tych operacji.

To sztuczne utrzymywanie Polybotesa przy życiu tak czy owak źle się skończy. Karmiąc go przez rurkę, zamiast pozwolić mu odejść do Tartaru, europejscy politycy odkładają problemy na później. Niestety wszystko wskazuje na to, że gigant i tak odejdzie z tego świata… pytanie brzmi: jakim kosztem?

Jakub Bijan
Data dodania: 2015-02-26 13:34:24
Artykul przeczytano 1510 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.